Data:Sroda, 18 Lutego 2026 Temperatura na osiedlu Kokociniec: 0°C Stan powietrza na osiedlu: Dostateczne 121% 198%

Dzień Kota w Katowicach. Ola i jej codzienność w schronisku

Mimo że koty zwykle chadzają własnymi ścieżkami, nad wyraz często spotykają na nich człowieka. Udomowiliśmy je prawie 10 tysięcy lat temu, ale swoje międzynarodowe święto otrzymały dopiero w 1990 roku we Włoszech.

Międzynarodowy Dzień Kota obchodzimy 17 lutego.

W Polsce Dzień Kota obchodzimy od 2006 roku. To nie tylko sympatyczny pretekst do publikowania zdjęć pupili. To inicjatywa, która ma zwracać uwagę na bezdomność i odpowiedzialność.

W naszym kraju żyje około 17 tysięcy bezdomnych kotów. To liczba, która brzmi abstrakcyjnie — dopóki nie zobaczy się tych zwierząt z bliska. W schroniskach, na działkach, pod blokami, w piwnicach.

Schronisko w Katowicach: codzienność, której nie widać

W Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Katowicach przebywa obecnie około 100 kotów oraz wiele psów. Każdego dnia trafiają tu kolejne zwierzęta — znalezione, oddane po latach, porzucone.

To miejsce, w którym teoria o „miłości do zwierząt” spotyka się z rzeczywistością.

Kilka lat temu mieszkańcy Katowic w ramach Budżetu Obywatelskiego zdecydowali o budowie nowego pawilonu kociego. Dziś koty mają dostęp do bezpiecznych, zewnętrznych wybiegów. Wolontariusze mówią o nim „Mruczący Pawilon Puszystości”.

Ale nawet najlepsza infrastruktura nie rozwiązuje problemu bezdomności.

W katowickim schronisku każdy kot opuszcza placówkę wykastrowany lub wysterylizowany. Adopcja wiąże się z obowiązkiem zabezpieczenia okien i balkonów. To zasady, które mają zapobiegać kolejnym historiom porzucenia.

Bo bez kastracji problem będzie wracał.

Ola. Stała obecność.

Jedną z osób, które ten problem widzą z bliska, jest Ola — wolontariuszka schroniska w Katowicach.

Jej zaangażowanie nie jest jednorazowym gestem. To regularna obecność. Czas po pracy. Weekendy. Emocje, które zabiera się do domu.

Na co dzień pracuje głównie z psami — tymi trudniejszymi, wycofanymi, wymagającymi cierpliwości. Buduje z nimi relację. Uczy je zaufania. Rozmawia z potencjalnymi opiekunami. Tłumaczy, że adopcja to decyzja na lata.

Kilka godzin przed naszą rozmową do nowego domu wyjechał jej 20. podopieczny.

Dwadzieścia psów, które dzięki jej konsekwencji i zaangażowaniu dostały drugą szansę.

– Najtrudniejsze są rozstania – mówi. – Te z powodu choroby czy starości. I te szczęśliwe, gdy wyjeżdżają do domu. Bardzo przywiązuję się do swoich podopiecznych. Dwa czy trzy razy myślałam o odejściu z wolontariatu… ale nie potrafię.

Bo wie, że bez ludzi, którzy są gotowi poświęcić swój czas, wiele zwierząt nie miałoby realnej szansy.

Dzień Kota oczami Oli

– Z perspektywy wolontariuszki Dzień Kota to okazja, żeby dobitniej zwrócić uwagę na bezdomność – podkreśla. – Mamy tyle wolnożyjących i wciąż rozmnażających się kotów, że każda okazja do przypomnienia o kastracji i sterylizacji jest dobra. To jedyne realne rozwiązanie.

Dla niej to nie teoria. To zwierzęta, które widzi co tydzień. To kocięta, które ktoś oddaje bez refleksji. To dorosłe koty, które czekają miesiącami.

Jej dom nie jest przypadkiem

Zaangażowanie Oli nie kończy się na bramie schroniska.

W jej domu mieszka dziś kotka Zosia oraz 13-letnia Sara — suczka adoptowana ze schroniska po tym, jak po trzynastu latach straciła swój dom. Zosia została adoptowana razem ze swoim bratem Kubą, który dziś mieszka u jej dziecka.

Sara trafiła do schroniska jako seniorka. Ola dostała ją pod opiekę jako wolontariuszka. Po miesiącu wiedziała, że nie pozwoli jej tam zostać.

– Kiedy adoptujesz zwierzę, które już raz straciło dom, czujesz podwójną odpowiedzialność. A psiego seniora jeszcze większą. Wiesz, że jego ostatnie lata muszą być najlepsze.

Wprowadzenie psa do domu z kotem wymagało cierpliwości. Koty są terytorialne. Potrzebują czasu.

– Zwykle trudniej jest wprowadzić psa do domu, w którym mieszka kot. To wymaga spokoju i konsekwencji. Ale kiedy się uda, „żyć jak pies z kotem” może znaczyć coś naprawdę dobrego.

Jej prywatne decyzje są naturalnym przedłużeniem tego, co robi w schronisku.

Święto trwa jeden dzień

Dzień Kota trwa jeden dzień.
Schronisko działa codziennie.

Wolontariusze przychodzą regularnie.
Adopcje nie dzieją się same.

Ola mówi wprost:

– Nie bójmy się psów i kotów ze schroniska. Owszem, często mają za sobą trudne doświadczenia, bywają lękowe czy nieufne. Ale ilość miłości, którą potrafią dać po adopcji, wynagradza wszystko.

Podkreśla też, że adopcja nie oznacza pozostawienia opiekuna samemu sobie.

– W problemach zawsze mogą pomóc behawioryści. W naszym schronisku można liczyć na ich wsparcie.

To ważne, bo adopcja to nie impuls. To proces. Czasem wymagający, czasem trudny — ale możliwy do przejścia z pomocą specjalistów i ludzi, którzy znają zwierzęta od podszewki.

Dzięki takim osobom jak Ola liczby przestają być statystyką.
Zyskują imiona. Charakter. I dom.

I może właśnie o to w tym święcie chodzi najbardziej.

Dziękujemy Oli za rozmowę — i za to, że każdego dnia wraca tam, gdzie czas, cierpliwość i serce naprawdę mają znaczenie.

Dorota Żywica
Publikowane przez Dorota Żywica Cześć! Jestem Dorota – działaczka społeczna i redaktorka serwisu kokociniec.pl. Od 2016 roku angażuję się w inicjatywy lokalne w Katowicach, realizując projekty w ramach Budżetu Obywatelskiego, Budżetu Zielonego i Inicjatyw Lokalnych. Jestem jedną z koordynatorek parkrun Katowice, wolontariuszką DKMS oraz członkinią Stowarzyszenia Mieszkańcy dla Katowic. Kontakt: dorota@kokociniec.pl | FB: Kokociniec.pl – Katowice Blisko Nas | ☕ buycoffee.to/kokociniec.pl